poniedziałek, 12 maja 2014

07.09.2015 Voicing audio....system ma mówić zrozumiałym dla mnie językiem


Nie ma komponentu toru dźwiękowego, który byłby obojętny brzmieniowo.

Ci, którzy nie dotknęli DIY, są skazani na drogie wymiany całych komponentów czy łączników pomiędzy nimi.
Ci którzy dotknęli mordęgi i piękna zmian komponentów, mają możliwość wpływania na dźwięk w sposób bardziej budżetowy, choć nie tani.

Poczynając od końcowego, ale chyba najważniejszego komponentu - głośników, mamy możliwość zmiany brzmienia bezkosztowo - poprzez zmianę ustawienia głośników.
Tutaj mamy ogromne pole do popisu. Dostawienie do ściany wzmacnia bas, szczególnie jak mamy z tyłu otwór bas reflex, ale pogarsza scenę dźwiękowa. Czasami przekręcenie głośników do słuchacza wpływa pozytywnie na brzmienie.
Niewielkim kosztem można zmienić wytłumienie obudowy. Mamy do wyboru wiele materiałów.
Można zmieniać podstawki głośnikowe jeżeli je stosujemy. Zmiana wysokości wpływa na równowagę pasma, dociążenie i wytłumienie poprawia stereofonię i definicję basu.
Wymiana komponentów zwrotnicy, bez zmiany schematu potrafi przynieść radykalną poprawę jakości tonu. Rezystory, cewki, kondensatory - każdy z tych elementów wpływa na na brzmienie. Kondensatory papierowo-olejowe dadzą nam cieplejszy i pełniejszy środek pasma, lepsze głosy, pełniejszą barwę, ale kosztem przezroczystości i dynamiki. Lepsze rezystory dadzą dźwięk bardziej neutralny, czysty. Lepsze cewki zwiększą przezroczystość brzmienia.
Wybór rodzaju elementów jest ogromny.
Mam dobre doświadczenia z rezystorami węglowymi Duelunda (natabene zrobione są z wkładów grafitowych), niezłe są Millsy MRA12, choć nie tak neutralne jak Duelundy. Pojawiły sie polskie Pathaudio. Dobrze sprawdziły się w zwrotnicach kondensatory Mundorf Silver-oil.

Kabel głośnikowy to osobna historia. Między bajki można włożyć opowieści technokratów (poniekąd sam się do nich zaliczam) o zerowym wpływie kabli na brzmienie.

Wiele lat grałem na srebrnych Audio Note, modele SP i Spe. Ich LITZ'owa konstrukcja daje brzmienie bardzo harmoniczne, ale kosztem pewnych problemów dynamicznych. Podobała mi się srebrzystość brzmienia, szczególnie wysokich tonów. Ten kabel pasuje do głośników analitycznych. Nie do końca sprawdza się np. w dość ciepłych Tannoyach Dual Concentric. Wydawałoby się, że srebro rozjaśni ich dość ciepłą barwę. Oczywiście mam na myśli modele na magnesach Alnico a nie ferrytowych, które potrafią ciąć uszy krzykliwym brzmieniem. Tak się jednak nie stało. Wpływ konstrukcji LITZ jest większy niż sam materiał przewodnika. Duży masywny Tannoy, preferuje bardziej kable szybkie i jaśniejsze, przynajmniej w stosunku do Litzy Audio Note. Oryginalnym okablowaniem jest Van den Hul i np. słynny i dość stary THE WIND, sprawdzał się dobrze. Brzmienie jest zrównoważone i dość twardawe i to świetnie było w stanie rozruszać wielką membranę.

Trudno jest mówić o brzmieniu kabli w oderwaniu od pracy z konkretnym głośnikiem i wzmacniaczem. Kabel jest rodzajem filtra, dającego ostateczny szlif brzmieniu. Jeżeli wzmacniacz brzmi jasno i ostro i podobnie graja głośniki, kabel o pełnym i ciemniejszym brzmieniu będzie właściwym wyborem. Jeżeli nawet mamy głośniki dość neutralne i podobny kabel LITZ a wzmacniacz tnie uszy, może się okazać, że musimy szukać rozwiązania w cieplejszym źródle sygnału.

Voicing dotyczy strojenia całego toru muzycznego. Każdy komponent i każdy kabel ma znaczenie!

U mnie ostatnio zostały kable miedziane Audio Note KONDO KSL-SPC DUAL.
Inaczej niż dawniej, są dwa skręcone kable SPc ze wspólnym pojedynczym terminalem:



Kiedy testowałem u siebie kabel pojedynczy KONDO SPC, nie byłem pod wrażeniem. Brakowało mu subtelności wysokich tonów srebrnych wersji. Bas dominował, środek pasma był przeciętny. Firmowo przygotowany, skręcony, podwójny kabel SPC pokazał wielką swobodę brzemienia, gruby, pełny ton i doskonałe wysokie tony. Nie zestawiał bym go np. z Tannoyem na ALNICO, ale do jaśniejszych i bardzo dokładnych systemów może być zbawieniem.

Podobny i znaczy wpływ na brzmienie mają kable połączeniowe, interkonekty. Po wielu próbach przywiązałem się do KONDO KSL-LP.

Resztę elementów elektronicznych łączą już te same prawa upgrade-ów - czyli kondensatory i rezystory. Nie mówię teraz o poważnych modyfikacjach, typu zmiany rodzaju lamp, punktów pracy, zasilania itp, lecz zmiany samych komponentów 1:1.

W co może trudno uwierzyć, ale rodzaj rezystora ma podobny wpływ na brzmienie jak kondensator.
Zwykle wymienia się kondensatory sygnałowe czy elektrolityczne zapominając o rezystorach.

Dla mnie ZAWSZE kondensator sygnałowy musi by rozpatrywany w parze z rodzajem występującego w torze sygnałowym rezystora!

Najlepsze rezultaty daje łączenie "ciepłego" rezystora z "zimnym" kondensatorem lub na odwrót.

Przykłady:

Kondensator V-CAP TFTF - szczegółowy, nieco zbyt spięty, wyraźnie zarysowane wysokie tony, nieco ciemny środek pasma. Dynamiczny.


Do niego idealnie pasuje rezystor tantalowy Shinkoh. Shinkoh ma słodki dźwięk, nieco zaokrąglony ale taneczny bas i dość słodką ale dźwięczną górę pasma.
Zestawienie ich daje świetne bogate i dynamiczne brzmienie.



Zestawienie Shinkoh z V-CAP CuTF i Duelundem Cu CAST da nadal dobrze brzmienie, ale już idące w kierunku muzyki klasycznej. Szczególnie dotyczy to V-CAP CuTF, który jest bardzo neutralnie brzmiącym kondensatorem, szybkim, ale wysokie tony są dla mnie nieco zbyt neutralne, czasem odrobinę schowane. Duelund ma dźwięk nieco bogatszy niż CuTF, ale z odrobinę poluzowanym dołem pasma, nieco mniej detalu w środku pasma, dźwiękiem przesuniętym bliżej słuchacza, ale lepszą i bardziej dźwięczną niż CuTF górą pasma. Duelund+Shinkoh daje doskonałe rezultaty, choć bardziej w stylu klasyki niż heavy metalu.



Co z odwrotnym zestawieniem?




Vishay Z-foil/ TX2575 jest kontrowersyjnym rezystorem. Pierwsze przymiarki do instalowania go w DAC, przyniosły ból zębów. Wygrzewanie go może być bolesnym przeżyciem. Jeden rezystor w torze potrafi obrzydzić słuchanie muzyki na tygodnie. Trzeba bardzo uważać. Są jednak miejsca gdzie brzmi dobrze - np w regulacji głośności. Ustawienie go jako pierwszy rezystor w shuntowym dzielniku napięcia w attenuatorze daje dobre rezultaty. Zwykle jest to więc 100k-200k.

Kolejne dobre miejsce to korekcja RIAA. Niezwykle małe zniekształcenia i szumy własne, ogromna precyzja brzmienia, dobrze korespondują z delikatnym i miękkim analogiem i niesłychanie małymi sygnałami. Polecam próby w katodach lamp wzmacniających sygnał MM/MC oraz na 47k na wejsciu przedwzmacniacza gramofonowego. Zestawienie go z V-CAP TFTF może przyprawić o zgrzytanie zębów. Trzeba być ostrożnym. Szokujące rezultaty może dać zestawienie go kondensatorami papierowo-olejowymi z folia miedzianą jak Duelund Cu CAST czy Audio Note Cu PIO.



Obecnie nie są już produkowane przez Audio Note kondensatory PIO, lecz nowa wersja jest z folia mylarową. Okazuje się, że AN PIO nie były zbyt trwałe. Olej lubił wyciekać, szczególnie pod wpływem wysokiej temperatury. Nowsza wersja jest bardziej niezawodna. Podobno brzmi lepiej i dźwięk jest bardziej otwarty. Nie wiem. Stara brzmi doskonale w ramach ograniczeń o których wspomniałem. Mam ciągle sporo ich działających. Srebrna wersja z folia mylarową mnie nie zachwyciła. Była dziwna, przenikliwa....nie byłem w stanie jej polubić. Jaka jest miedziana wersja mylarowa?
Update:
Mylarowa wersja miedziana jest dobra. W pewnych miejscach nawet bardzo dobra, jak w korekcji RIAA jako kondensator międzystopniowy, nie jako kondensator korekcyjny. Potrzebują trochę czasu na otwarcie dźwięku. Dźwięczny pełny ton. Dobry do klasyki i jazzu.

Duelund CU CAST jest chyba pierwszym kondensatorem PIO, który zachowuje cechy typowe dla PIO, czy bogactwo brzmienia, dźwięczny ton, naturalne wybrzmiewanie z szybkością i dynamiką "plastikowych" kondensatorów. Audio Note Cu PIO jest zdecydowanie bardziej tradycyjnym brzmieniowo komponentem PIO. Dźwięk jest jakby zawieszony syropie, nieco spowolniony, majestatyczny, dobrze dociążony, niesłychanie piękne głosy i bardzo dźwięczny ton. Mniej słychać drobnego detalu, jakby gdzieś się utopił w oleju, ale np. mimo obiektywnie mniejszej ilości wysokich tonów, jak już się pojawiają to mają piękne, pełne metaliczne wybrzmiewanie, jak czysty dzwoneczek w który uderzamy. "Plastikowe" kondensatory może mają więcej wysokich tonów ale ich charakter często jest krótkim syczeniem lub przesypywanie piasku.
Czytałem kiedyś, że wynika to z rezonansu kondensatora, tak ładnie wytłumionego w kondensatorach PIO.
Kiedy zestawimy magiczne brzmienie PIO z rezystorem Z-Foil możemy dostać piękna mieszankę, szczególnie ujawniająca się w kameralistyce.
Trzeba jak zwykle uważać na powielanie charakteru kondensatora przy jego wielokrotnym stosowaniu. Lepiej mieszać go z V-CAPem niż dawać w kilku miejscach ten sam Duelund.

Takie zabiegi musimy wykonać wszędzie tam, gdzie mamy wyeksponowane kondensatory sygnałowe, czyli praktycznie we wszystkich urządzeniach lampowych. Pamiętajmy, że najbardziej jest "słyszalny" ostatni kondensator danego toru w urządzeniu.

W układach lampowych najbardziej słychać rezystory katodowe lamp, nawet te bocznikowane kondensatorem oraz grid stoppery siatkowe i rezystory uziemiające siatkę lampy w autobiasie.

Co z elektrolitami?




Dla mnie jest tylko jeden wybór. Próbowałem wielu: ELNA CERAFINE, SILMIC, Rubycon Z itp. ale liczy się tylko Black Gate N, NX, VK, WKZ, WK, NH. W katody lamp tylko N i NX.

Wiem, cena i dostępność, ale proszę poszukać. Bywają.....

Inne rezystory jakich próbowałem:

-TKD - martwe tranzystorowe brzmienie. Nijakie
-Węglowe Rikeny - Trudne do dostania. Nieco ocieplone, wyrównane brzmienie. Brak klarowności shinkoh, ale krok w dobrą stronę.
-Węglowy TAKMAN - neutralne, dość czyste, muzykalne, ale nijakie i brak "oddechu" w basie. Dobre zestawienie z Z-foil w attenuatorach.
-Tantalowe Audio Note. Wiele cech tantalowych Shinkoh, ale bez ich jakości wysokich tonów.

To co napisałem to są moje WRAŻENIA.
Istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że wielu się z moimi ocenami nie zgodzi.
Nie ma tutaj obiektywizmu. Są tylko preferencje kształtowane przez rodzaj słuchanej muzyki, osłuchanie, dostęp do konkretnego sprzętu, ograniczenia finansowe itp....


25.09.2014

Czasem dzwonią i piszą do mnie różni Audio-zapaleńcy (inną kwestią jest to czy powinni to robić, czy nie, bo są mniej inwazyjne metody jak np. komentarz pod tekstem itp.) i zadają różne pytania dotyczące moich doświadczeń i rekomendacji. Czasem jednak nie wiem co odpowiedzieć, kiedy ktoś pyta:

"Czy rezystor XYZ jest dobry do attenuatora?"

Nie wiem co odpowiedzieć, bo pytanie powinno być postawione inaczej:

"Mam taki tor dźwiękowy. Słucham takiej muzyki. Brakuje mi w brzmieniu tego czy tamtego. Chciałbym je nieco ochłodzić/ocieplić/przyspieszyć/..../. Mam taki budżet i potrzebuję rekomendacji co do rezystora, kondensatora czy innej modyfikacji konkretnego elementu"

Każdy komponent jest jak filtr, przesuwający brzmienie w określonym kierunku. Bardzo mało jest elementów jednoznacznie dobrych i pasujących do wszystkiego.  Nawet tak dobry rezystor jak Shinkoh może nie wszystkim pasować.

Wielu poszukuje drogi na skróty. Boi się ryzyka i chce je przenieść na innych.

Jeżeli szukacie pomocy, musicie dać coś z siebie, więcej informacji i oczekiwań co do rezultatu, kierunku zmian...


20.04.2015

W czasie ostatnich zmian w torze, modyfikacji korekcji RIAA czy zmian w DACu, pojawił się kolejny aspekt voicingu toru sygnałowego - Rozgrzewanie się sprzętu.

Zwykle, włączam sprzęt audio po pracy, na parę godzin. Kiedy jednak przychodzi weekend, poza wzmacniaczem, DAC, czy przedwzmacniacz są włączone od rana do wieczora. Okazuje się, że panująca np. w przedwzmacniczu temperatura ok 50 stopni C nie jest bez znaczenia dla brzmienia całości. Pod koniec dnia, całe brzmienie, podobnie jak fizyczny sprzęt, zaczyna się rozgrzewać, ocieplać i brzmieć inaczej, cieplej. Brzmienie się pogrubia, osadza, trochę giną wysokie tony i kontury. Głosy stają się bardziej "lampowe", pełniejsze, ale całość zbyt zamulona.
Mamy więc dylemat, pod jakie słuchanie dobierać komponenty?
Klasyczne świetne rezystory jak tanatalowe shinkoh o pełnym tonie, relaksie, zaczynają nieco zamulać brzmienie. W wielu miejscach, muszę dobierać "chłodniej" brzmiące Vishay z-foil, żeby zachować klarowność i konturowość. To samo dotyczy kondensatorów. Papierowo-olejowe, brzmiące niezwykle bogato, po dobrym rozgrzaniu sprzętu, zaczynają spowalniać i przegrzewać brzmienie.
Mamy więc ciągłą zabawę....

9.06.2015

Ciekawe zestawienie kondensatorów sygnałowych zamieścił Lukasz Fikus:

http://www.lampizator.eu/Fikus/CAPACITORS.html


Trzy z nich sam wielokrotnie testowałem.
Uważam, że V-CAP CuTF foil jest znacznie lepszy od Jupitera copper foil i tak to wyszło na załączonym obrazku, choć trudno mi się zgodzić z oceną środka pasma i basu.

Środek pasma w V-cap jest wg. mnie lepszy po wygrzaniu. Jest chłodniejszy ale bardzo neutralny. Jupiter jest ocieplony i zamglony. Bas w V-cap jest bardzo dobry, dokładny, dynamiczny i zwarty. W jupiterze jest dość płytki, nieco powierzchowny. W Duelundzie bas jest głęboki ale spowolniony i nieco rozlany. Góra pasma w Jupiterze jest wyraźna i nieco dominująca ale brak jest czystości i wyrazistości. Jedyną wadą V-cap Cu foil jest to, że w źle zrównoważonych systemach środek pasma może być nieco płaski, np. w stosunku do Duelunda. Duelund ma dobry środek, głęboki, ale czasem brzmienie może być zbyt ciepłe.

19.06.2015

Kolejne testy, porażki, sukcesy brzmieniowe mogę właściwie po 10 latach podsumować w prostym zaleceniu: kondensatory i rezystory zmieniają brzmienie w bardzo podobnym stopniu. Jeżeli dajemy bogato brzmiący nieco spowolniony i pogrubiony kondensator, musimy dać detaliczny i raczej chłodno brzmiący rezystor i odwrotnie.

Idealne potwierdzone, wygrzane zestawienia to:

kondensator V-CAP CuTF+ rezystor Shinkoh
kondensator Duelund Cu PIO CAST+rezystor Vishay Z-foil/ TX2575

Na grid stoppery dobrze pasuje Shinkoh. Jest klarowy i neutralny.

Oczywiście rezystory to katodowe do lamp i siatkowe do masy. Anodowe mają mniejsze znaczenie.

Wielki test rezystorów:-)
http://diytriode.blogspot.com/2015/09/1092015-weglowe-rezystory-w-audio.html

1 komentarz:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń