poniedziałek, 15 lutego 2016

3 pentodowe lampowce na strzelnicy: AN OTO SIG vs AI 300MK2 SIG vs LEBEN CS300F

Mając od tygodnia Audio Note OTO Phono SE Signature i trochę upgradowane Audio Innovations 300MK2 (dwa stopnie upgrade'u: 4 kondensatory międzystopniowe, rezystory grid stopperowe, część katodowych i rezystory sprzężenia zwrotnego wymienione na tantale AN non-magentic i Shinkoh) z przyjemnością powitałem w domu na weekend kolejną pentodę, w bardzo podobnym do AI układzie Push-Pull.

Leben ma 15W mocy, AI 8W i AN 10W. Wszystkie więc mniej więcej tej samej klasy mocowej.

Co do cen, aby ustalić punkt odniesienia,  to nowy AN OTO SIG kosztuje ok. 20 tys zł, Leben ok 11.5 tys zł (nowy) a AI 300MK2 na rynku wtórnym 1900zł+2000zł w częściach upgradowych, czyli ok 4000 tys zł maksymalnie, upraszczając: 20->11>4 tys.

Gdyby przyjąć, że wszystkie pochodzą z rynku wtórnego mamy ok: 14->8>4 tys zł.

Oczywiście partnerem wzmacniaczy były moje głośniki Audio Note AN-E LX Signature (teoretycznie 98dB/1W/1m-jak przystawione mocno do ściany, realnie ok. 94dB), interconnect srebrny KONDO KSL-LP, kable głośnikowe miedziane KONDO KSL-SPc DUAL, Linn Sneaky DS po cyfrowym wyjściu elektrycznym spdif na kablu KONDO KSL-LP do mocno modyfikowanego AN DAC 2.1x.

Leben ma pół roku, jest prawie nowy, nie zmodyfikowany w żadnym elemencie:



Leben jest bardzo ładny, choć to estetyka lat 70-tych,  dobrze wykonany, niewielki ale dość ciężki (ok 10kg) i jeszcze ma gniazdo słuchawkowe i wzmocnienie basu (!)
Idealny do sypialni:-)



Leben przypomina trochę filozofię budowania wzmacniaczy Audio Note JAPAN, czyli KONDO:


Niewielkie ale ładne trafa do Push-Pull. PP nie wymaga wielkich traf wyjściowych, bo nie potrzebuje wielkiej szczeliny na prąd DC w Single Ended. Wielka dziura, pożera strumień magnetyczny rdzenia, wiec trafa muszą być w SE większe.


Z tyłu mamy przełącznik impedancji głośników: 8, 6 i 4 ohm


Ładne oddzielenie części elektronicznych od lamp, od wpływu nie nie i od ich ciepła:


Części są "standardowe", poza dobrymi kondensatorami katodowymi, ale to akurat groszowe sprawy:


Bardzo czysty montaż przestrzenny:




Nieco rozczarowujące kondensatory sprzęgające/międzystopniowe. Przypominają "Orange Drop", czyli dwudolarowe kostki "kropla pomarańczy". Tutaj brązowe:




Bez obrazy, ale Leben to taki "Kondo dla ubogich" :-)

Do odsłuchów podchodziłem 3 razy przez dwa dni, żeby być pewnym swoich wrażeń.

BRZMIENIE:

Leben gra jasnym dźwiękiem. Czuć wpływ lampy, ma on lampową delikatność. Nie czuć pogrubienia pentodowego. Właściwie to gra trochę jak tranzystor patrząc na jego wyrównanie w całym paśmie. Jest dynamiczny. Bas jest obecny, dość szybki i raczej suchy. Nic się nie ciągnie.

Góra pasma jest otwarta, rozciągnięta i dźwięczna.

Środek pasma jest taki jak....reszta pasma. Nijaki.

Całość jest jasna, przestrzenna, ani chłodna ani ciepła.

Atak jest właściwy.

Czego mi brakuje?

Wykończenia góry pasma, jej wypełnienia i to samo dotyczy środka pasma. Łatwiejszy materiał, typu akustyczna gitara, gra dobrze i właściwie i nie pozostawia niedosytu.
Klasyka kameralna niestety brzmi płasko i trochę bez wyrazu.
Wzmacniacz jest niezwykle trudny do opisania przez brak charakteru!

Najbliższy Lebenowi konstrukcyjnie jest Audio Innovations 300MK2. Jest on zmodyfikowany jak pisałem. Modyfikacje dały mu szlachetności i pozbyłem się pewnej nieprzyjemniej przenikliwości i twardości.

Pierwszego dnia miałem wrażenie, że Leben i AI graja niemal identycznie. Następnego dnia dłużej je wygrzewałem.

Na pierwszy ogień poszła klasyka. AI zagrał dźwiękiem szlachetniejszym, pełniejszym, bardziej emocjonalnym i głębszym. Leben był trochę zbyt płaski. Obydwu nie brakowało basu czy wysokich. Wszystko było równe w całym pasmie. Obydwa także miały stosowną dynamikę w skali micro i makro.

Nie chcąc jakoś skrzywdzić Lebena zacząłem słuchać więcej muzyki popularnej, akustycznej, gitarowej. Leben grał ładnie. Można go polubić. Przytupywałem nogą w rytm gitary, która wyskakiwała z głośników. Czułem się lepiej, bo nie lubię pisać źle o urządzeniach, które jeszcze ktoś kupił, zapłacił....

Przełączyłem znowu na AI300 i....zagrał znowu lepiej niż LABEN. Miał większą dynamikę, głębię, lepszy ton.

Niestety AI jest lepszym urządzeniem. AI taki jaki jest po zmianach, nie AI z pudełka...
"Goły" AI gra gorzej....ale za średnio 2500zł trudno oczekiwać cudów.

To kolejny dowód na siłę upgrade'ów i DIY!

Czy można uszlachetnić Lebena?
OCZYWIŚCIE, i wielu to robi.

Są wersje na rezystorach węglowych RIKEN OHM...choć ja wolę tantale...
Są polskie opisy urządzeń, ze zmienionymi kondensatorami sprzęgającymi na V-CAP CuTF.
Wzmacniacz jest piękny, trochę szkoda w nim grzebać, ale montaż przestrzenny zachęca do zmian.
Na pewno ma potencjał upgrade'owy.

Na koniec zostawiam AN OTO.

Tak jak AI i Lebena różni powiedzmy 20% w jakości brzmienia, tak przy klasyce, zmiana na OTO, to zmiana 2 klas brzmienia. To trzeba usłyszeć. Dźwięk jest pełny, szlachetny, nieco za gruby czasem i nieco za wolny, ale zestawienie go z interconnectem KONDO KSL-LP, raczej ostro zestrojonym DAC 2.1x, głośnikami AN-E ujawniającym wiele niuansów sprawia, że mamy niezwykle przyjemne słuchanie.

To taki easy-listening AMP, coś co jest stworzone do sprawiania przyjemności melomanowi w średnim wieku :-),   a nie Szybcy i Wściekli.

Jak to wygląda w łatwiejszym materiale? OTO nie atakuje tak impulsem jak AI 300MK2. Tamten ma więcej uderzenia impulsowego. W OTO wszystko jest dostojne. Nie każdemu może to pasować. On trochę usypia. Trzeba tyle przeżyć mozolnych zmian w Audio, upgrade'ow co ja, żeby docenić porządne granie bez ekwilibrystyki.

Leben jest równy i do wszystkiego, ale niestety jest trochę także do niczego. On ma zadowolić uśrednionego słuchacza z uśrednionymi gustami, głośnikami i wchodzącego dopiero w lampy w audio.
Da ich namiastkę, zostawiając uniwersalne tranzystorowe cechy. Ma potencjał upgrade'owy i to jest jego mocna strona. Wyjście słuchawkowe będzie ciekawym i użytecznym dodatkiem do sypialni.

OTO nie idzie tą droga. On ma bardzo mocny charakter, czyli LOVE or HATE. Dużo bardziej polaryzuje słuchaczy i po 5 minutach będzie wiadomo czy go kochamy czy nienawidzimy.

AI jest fantastycznym wzmacniaczem, jasną alternatywą dla OTO, kiedy chcemy trochę pograć ostrzej z jazgotem. Można go włożyć pod pachę, zanieść do kolegi, innego pokoju i mieć wiele cech HI-END za niską cenę i bez bólu braku wyrazu i matowego tonu. Do tego ma jeszcze PHONO....całkiem znośne, choć raczej ciemne i wymagające dalszych upgrade'ów.

Na jednym z portali napisano o Lebenie CS300F:

"Położono w niej nacisk na kreowanie pełnego soundu i dobre, przyjemne granie z każdym rodzajem materiału."

"To nie jest też „łatwy” dźwięk, bo mówimy o wyrafinowanym urządzeniu i jasnej wizji świata"

HIGHFIDELITY o Lebenie

Kolejny polski portal:

"Jednocześnie w dalszym ciągu jak na wzmacniacz lampowy gra w znacznej mierze tranzystorowym stylem i pod tym względem pozostał sobą. "

hifiphilosophy.com o Lebenie

Recenzje są dużo bardziej pozytywne niż to co ja napisałem, ale ja mam ten komfort, że mogę bez ogródek pisać co myślę, choć z dystrybutorem AN nie miałem łatwo pisząc o OTO, bo mimo, że go kupiłem, miałem mu obiektywnie wiele do zarzucenia a dystrybutorzy raczej tego nie lubią i choć są cywilizowani i delikatni w obyciu, lubią się dąsać:-)

Stawianie Lebena obok np. GM70 byłoby rzeźnią, więc tego nie robię. OTO wyszedł nieco poturbowany, ale szanuję go za charakter. Do klasyki to bajeczne urządzenie. Leben stara się zadowolić każdego i płaci za to cenę - nijakością.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz