Monday, April 20, 2015

Jak zmierzyć temperaturę w urządzeniu audio?

Oczywiście jest wiele sposobów, ale ja wybrałem powiązany z moimi trapersko-rowerowymi pasjami :-)

Mam wiele różnych GPS Garmina, do samochodu, na rower, do trekingu, ale te najnowsze wspierają bezprzewodowe czujniki, np tętna, prędkości czy kadencji w rowerze, ale także bezprzewodowy czujnik TEMPE.

Łączy się on po bluetooth z urządzeniem i nawet ekranowanie/ pokrywa urządzenia nie zabija do końca tej transmisji, co najwyżej trzeba GPS położyć blisko.

Sam GPS to np. Garmin Oregon 600 czy Etrex 30.


Co kilkadziesiąt sekund mamy przesyłany pomiar. 

W ten sposób odkryłem np, że na płytce RIAA w przedwzmacniczu przy lampach CV4068 mam 49 stopni Celsiusza. Chciałem to sprawdzić, ze względu na obecność kondensatorów Jupiter izolowanych papierem nasączonym woskiem. Producent co prawda deklaruje wytrzymałość do 80 stopni C, ale warto było sprawdzić.
Chciałbym to samo zrobić ze wzmacniaczem GM70 przy kondensatorach Duelund. Jak wiadomo PIO nie lubi wysokich temperatur i lubi wypluwać olej jak się je za bardzo podgrzewa.

Wady TEMPE? Maksymalnie do 60 stopni C.:-(

Wednesday, April 1, 2015

7.05.2015 Bocznikowanie kondensatorów, Duelund SILVER bypass 0.01uF/600V

01.04.2015 

Przyszedł właśnie z Partsconnexion srebrny bypass Duelunda 0.01uF/600V.


Skąd taki pomysł?

Od dawna wiadomo, że czasem bocznikowanie dużego kondensatora o dwa rzędy wielkości mniejszym poprawia pracę tego pierwszego, co jest słyszalne, szczególnie na wyższych częstotliwościach. Często był to trick stosowany przy dużych wolnych, mułowatych brzmieniowo kondensatorach elektrolitycznych.
Miałem okresy gdzie próbowałem boczników w wielu miejscach toru sygnałowego, lecz na końcu je usuwałem. Wprowadzały one sztuczność i przerysowanie do brzmienia.
Pierwszy bocznik w profesjonalnym sprzęcie zauważyłem w głośnikach Audio Note E. Dawno temu, najwyższa ich wersja ze srebrną cewką w wysokotonowym Tonagenie miała srebrny bocznik Jensena  0.047uF na szeregowym kondensatorze w zwrotnicy w części wysokotonowej, chyba 4.7uF a w niektórych wersjach 6.8uF.
Celem takiego zabiegu było dodanie srebrzystej "mgiełki" do wysokich tonów.

Duelund wprowadził niedawno hybrydową wersję swojego kondensatora CAST - AG/CU.
Kupiłem go i opisywałem. Słychać było pewne rozwarstwienie dźwięku, jednak po jakimś czasie jego brzmienie się ułożyło i spodobało mi się.

Po nieudanej przygodzie z nowym transformatorem międzystopniowym INTERSTAGE, wróciłem do wersji z kondensatorem międzystopniowym i włożyłem do wzmacniacza hybrydowego Duelunda AG/CU 0.47uF.

Do DAC Audio Note na wyjściu powędrował starszy Duelund CU CAST 0.47uF. Wpadłem więc na pomysł, aby uczynić z niego wersję hybrydową przez dołożenie do miedzi srebrnego bocznika 0.01uF, oferowanego teraz osobno, a identycznego wg. zapewnień Duelunda jak ten, stosowany wewnątrz AG/CU.

Zobaczymy z jakim efektem....

08.04.2015 

Na razie się poddałem:-(
Należałoby oczekiwać, że bocznikowanie srebrem powinno poszerzyć i rozjaśnić wysokie tony, ale nic takiego się nie stało. Pierwsze wrażenie po zbocznikowaniu to....osłabienie i uczynienie wysokich tonów delikatniejszymi. Kilka dni wygrzewania i żadnej poprawy....poczekają na lepsze czasy....kosztowne doświadczenie. Spróbuje kiedy indziej...

20.04.2015 

Dałem im drugą próbę, też na wyjściu DAC. Tym razem dam im więcej czasu. Pierwsze wrażenie jest podobne, czyli raczej zabranie wysokich niż ich dodanie i zmiana ich charakteru na bardziej filigranowy.

7.05.2015 

To po prostu nie działa dobrze. Nie rozumiem, bo teoretycznie to to samo co hybrydowa wersja, która ma jednak zalety w stosunku do czystej miedzianej. wymontowałem. Musi czekać na lepsze czasy lub nowego właściciela, któremu będą pasowały....

Wednesday, March 11, 2015

16.03.2015 Interstage or no Interstage?

11.03.2015

Podejść do transformatora międzystopniowego miałem kilka.
Pierwszy Lundahl LL1660 1:1.25, 1:2.25, potem amorficzny Tribute 5k 1:1, potem obecny w poprzedniej wersji 1:1.5, który był nieporozumieniem i w końcu obecny 1:1 Tribute 8k na rdzeniu FINEMET, czyli odmiana amorfika.

Przez kilka miesięcy grałem na tym transformatorze. Podobała mi się jego przezroczystość, rozciągnięcie pasma, wyraźne wysokie tony, dobra dynamika, twardy bas itd.
Nie był nadmiernie "zimny" brzmieniowo jak poprzedni amorfik Pietera.

Coś jednak niedobrego zaczęło mi doskwierać. Próbowałem to korygować tuningiem innych elementów toru. Zmieniałem kondensatory na bardziej "miękkie" brzmieniowo, harmoniczne.

Problemy zaczęły się od znikającego basu. Zacząłem nawet przez chwilę zastanawiać nad dobrym subwooferem jak REL!

Znikający bas stał się poważnym problemem dla większości nagrań średnio i słabo nagranych. Doskonałe jakościowo grały świetnie. Problem był szerszy bo zauważalne było wychudzenie brzmienia także w środku pasma, który się znacznie wycofał i zmniejszył przy szarej i nie interesującej i nijakiej barwie.

Brzmienie nazbyt przezroczyste, nieco krzykliwe, zbyt konturowe i meczące detalem.

Co ciekawe, dobrze to współbrzmiało z gramofonem i jego analogową naturą....

Trzeba było coś z tym zrobić.

Postanowiłem zachować IT, ale odłączyć uzwojenie wtórne i zamienić go na dławik anodowy.
Jako kondensator międzystopniowy zastosowałem hybrydowego Duelunda AG/CU 0.47uF, który grał w DAC lampowym. Na jego miejsce włożyłem klasycznego Duelunda Cu CAST.

Efekt?

REWELACYJNY!

Pierwszy dzień po zmianie był bardzo słaby. Brzmienie stało się wygładzone pozbawione zadziorności i detalu.

Po 3 dniach było świetnie. 90% nagrań cyfrowych gra bardzo dobrze. Środek pasma jest bardzo dobry, analogowy. Bardzo dobre rozciągnięcie skrajów pasma. Dźwięk jest po prostu grubszy, lepiej wypełniony. Słychać wpływ innego rdzenia niż FeSi, czyli są efekty rdzenia o niższych stratach i dużej przezroczystość, ale bez nieprzyjemnych cech wspomnianych wcześniej.

Zdecydowanie słychać, że rodzaj rdzenia ma wpływ na brzmienie dławika anodowego.

Oczywiście poczekamy....to co złe opisane wyżej pojawiło się po min. miesiącu....
Mam nadzieję, że tym razem to ustawienie pozostanie na dłużej i brzmienie się utrzyma.

Ciągle mnie korci, żeby jednak namówić Pietera na dobry IT na rdzeniu permaloyowym, niklowym. Tonalnie są chyba jednak lepsze niż różne inkarnacje amorficzne....


16.03.2015

...no i już. Dławiko-Interstage wymontowany. Włozyłem klasyczny sprawdzony dławik Tribute do układu. Brzmienie dobre, lepszy bas (co nie dziwi ze względu na rdzeń ze stali krzemowej). Doświadczenie z interstage było interesujące i pouczające. On może pomóc  kiedy mamy brzmienie przegrzane, kluchowate, spowolnione. Nie, kiedy mamy zoptymalizowany do bólu układ, dobre komponenty czy kable i szybkie przezroczyste głośniki. Może być dobry jak słuchamy ostrzej muzyki. Kiedy szukamy barwy, odcieni, tonu....topowy kondensator zabrzmi lepiej....po prostu....

Tuesday, December 23, 2014

MAHLER, Gustav Mahler....na jesienne słoty

Tak, J.S. Bach był największym z kompozytorów naszej kultury zachodu.
Nie żaden Mozart czy Chopin, nie Beethoven czy Brahms czy Haydn, na pewno nie Lutosławski czy Zarębski :-)

Kto po starym Bachu?
Dla mnie Handel....taka nieco luźniejsza forma bachowska.

Mam także ogromną słabość do Szostakowicza z moja ulubioną 8 symfonią pod Mrawińskim lub Haitinkiem oraz kwartetami smyczkowymi granymi przez Borodin Quartet.

Ostatnio jednak rządzi Mahler!

Nie policzę godzin spędzonych nad Pieśnią o Ziemi (Das Lied von der Erde) pod Bruno Walterem z niezapomnianą Kathleen Ferrier, 1951, oczywiście z płyty analogowej!

Przeplatam ja symfoniami 4 i 6.

Bardzo polecam wprowadzenia do Pieśni o Ziemi Bernsteina:

link od Youtube

Skąd wziął się ten Mahler????
Przewijał się przez lata. Trzeba było do niego dorosnąć.
Nie bez znaczenia jest dostęp do dobrych analogów i cholerna dżdżysta pogoda.
Mahler nie jest wesoły. Jeżeli tak czasem brzmi to pozory:-)

Mahler jest genialnym orkiestratorem. Fantastycznie rozrzuca muzykę pomiędzy instrumentami. Nie stroni od instrumentów perkusyjnych i dętych.

Ciężko pisać o muzyce...posłuchajcie sami!

23.12.2014




Monday, October 6, 2014

13.06.2015 Kondensator sygnałowy Jupiter Copper Foil 0.1uF/600V

Kondensator sygnałowy jest chyba najpopularniejszym elementem poddawanym upgrade'om w systemach audio.

Przeszedłem długą drogę, poczynając od Jensenów papierowo-olejowych sprzedawanych przez Audio Note, poprzez kilka wersji własnych kondensatorów Audio Note, Jupitery woskowe z aluminiową folią, potem V-CAPY i na końcu Duelundy.
Ostatnio voicing właściwie ogranicza się do mieszania V-CAPów i Duelundów. 

Tak jak w torze phono ustabilizowałem chyba brzmienie ostatecznie na rezystorach Shinkoh i V-Cap TFTF, gdzie dostaję brzmienie szybkie, detaliczne i mimo bardzo ostrego charakteru V-CAP TFTF - jednak pełne i organiczne, tak w przypadku konwertera DAC lampowego ciągle pozostaje niedosyt.

Pomiędzy stopniem cyfrowym i analogowym mam V-CAP CuTF a na wyjściu za lampą 6922/6dj8 mam hybrydowego Duelunda Cu-Ag. Ciągle brakuje mi otwartości wysokich tonów. Poniekąd jest to cecha układów non-oversampling 1x, jednak walczę z tym tunningując tor różnymi pasywnymi elementami.

Postanowiłem spróbować nowy kondensator Jupiter Copper Foil. 



Ze wstępnych recenzji wynika, że przenosi on nieco równowagę brzmieniową ku górze pasma, co pomoże skompensować nieco głęboki i lekko spowolniony bas Duelunda i otworzyć brzmienie.
Cena jest rozsądna także.
W tym miejscu toru nie sprawdził się V-CAP TFTF, który zwykle stosuję, kiedy potrzebuję więcej ostrości brzmienia, ale w DACu wpadał w sterylność.

Jupiter, jeszcze w zamierzchłych czasach, pierwszej wersji aluminiowej, dawał szybkie, lekkie brzmienie, może bez wagi i masy V-CAPA, ale jednak miłe i organiczne i eteryczne. 

Zobaczymy....
CDN...

25.10.2014

Po dlugim wygrzewaniu kondensatorów w DAC, wróciłem do VCAP CuTF i już mam dość wiarygodne wznioski co do brzmienia nowego Jupiter Copper Foil.

Brzmienie w czasie wygrzewania oczywiście się zmieniało. Czasem nawet było dość ekstremalne.

Potwierdzaja się opinie o akcentowaniu wysokich tonów. Potrafia byc ładnie dźwięczne i rozciagnięte. Czasem nawet było ich zbyt wiele w stosunku do innych zakresów pasma. 

Bas i środek pasma jest dość suchy i powściagliwy. Ton całości dość ciepły. Wysokie tony czasem byly jednak nieco poświstujace. Środek pasma przykrywa mgiełka. Nieco prakuje rozdzielczości. Przezentacja sceny muzycznej raczej przesunięta do przodu ale nie tak jak niektóre PIO. Brak głębokiej sceny muzycznej. 

Powrót do VCAP CuTF daje wrażenie zdecydowanie bardziej wyrównanego charakteru i większej rozdzielczości we wszystkich zakresach. Jest także chłodniejszy ale nigdy nie wpada w kliniczność. 

Gdybym oceniał je punktowo, dałbym Jupiterowi 4 a VCAPowi 5-

Myślę, że cana idealnie tutaj odzwierciedla jakość brzmienia. W relacji do niej obydwa sa identycznie dobre. 

Jupiter jest DOBRYM kondensatorem i mogę go z czystym sumieniem polecić, ale po prostu VCAP jest lepszy.

20.04.2015

Kondensatory znalazły swoje miejsce w płytce phono przedwzmacniacza RIAA. Pasują charakterem do dosyć powolnych i bogatych brzmieniowo kondensatorów korekcji RIAA Audio Note copper foil mylar foil. Każdy element ma swoje miejsce...nawet jak są od niego lepsze, jak V-CAP. Po prostu to jest element korekcyjny całego brzmienia.

13.06.2015

Hmmm. Chyba jednak Jupiter rozczarowuje. Po wyjęciu go z DACa i włożeniu do płytki RIAA miałem wrażenie, że zagrzeje tam miejsca. Niestety. Ciagle próby tunningu brzmienia z nim w środku nie przynosiły dobrych rezultatów. Na początku grało źle, potem się troche rozegrało. Ciagle jednak brakowało rozdzielczości środka posma. Jest on szary i wygładzony. Brakuje dźwięczności, wybrzmiewania, czasem potrzebnej ostrości. Muszę obniżyć jego ocenę do szkolnego 3. Szkoda....

Tuesday, September 23, 2014

27.10.2014 Nowe lampy EML20B V4

Zamówiłem dzisiaj niechcący nową EML20B V4 do wzmacniacza na GM70,



ale tym razem, z braku tradycyjnej wersji z podstawka UX4, zaproponowano mi w tej samej cenie, nową wersję z centralnym wyprowadzeniem grzania - "V4" z podstawką oktalową.

Jakie są zalety stosowania centralnego odczepu grzania, można poczytać tutaj:

http://www.emissionlabs.com/Articles/APP-NOTES/AN6-Center-tap/center-tapped-index.htm



Niestety tanio nie jest, to dobre 400 Euro za parę :-(
Trzeba jeszcze zamontować nowe podstawki.
Nie spodziewam się specjalnie żadnej poprawy brzmienia, może poza jeszcze mniejszym brumieniem no i oczywiście lepszej dynamice z powodu wysokiej transkonduktancji nowej lampy.

Muszę jednak przyznać, że po pierwszych problemach wieku dziecięcego, obecnie EML20B jest lampą bardzo trwałą i niezawodną.

30.09.2014

Lampy dojechały!
Udało się wyprosić parę o wysokiej transkonduktancji. Jako, że zwykle u mnie spada transkonduktancja o ok 1 mA/V po roku pracy, zaczynając od 6.2mA/V, mam jakieś 3 lata pracy na parze EML20B.




pozostaje zmiana podstawki na oktalową i przelutowanie połączeń.

27.10.2014

Podmieniłem podstawki na octalowe. Wcześniej próbowałem pomierzyć lampy w mierniku P508 ale miałem problem z grzaniem w trybie centralnego odczepu, więc się nie udało.

Cala zmiana podstawek i przelutowanie zajmuje ok 15 minut na sztukę.

Co ciekawe, odkryłem przy okazji przyczynę czegoś co spędzało mi przez tygodnie sen z powiek - uderzenie w głośniki przy wyłączaniu wzmacniacza.
Próbowałem wszystkiego a tak naprawdę starałem się tylko zredukować efekt rezonansu, który powstawał gdzie indziej - jak się okazało w EML20B!

Teraz przypomniałem sobie, że miałem kiedyś podobny problem z lampami 10Y. Sądzę, że przyczyna leży w osłabionym naciągnięciu grzejnika lampy DHT. Napięcie podawane na anodę musi lekko napinać/ przyciągać druty grzejnika. Może być to także związane z ich nagrzewaniem się i rozciąganiem się. Po dłuższym używaniu, drut rozciąga się na tyle, że sprężyny naciągające nie są w stanie zapewnić właściwego napięcia, żeby nie było efektu bum. Odłączenie zasilania musi powodować nagły ruch, powodujący uderzenie w basie. Taka jest moja teoria. Czy właściwa? Nie wiem. Spekuluję :-)

Nowa lampa tego nie ma. Usłyszałem fantastyczną ciszę przy wyłączaniu zasilania. Miłe.

Tuesday, August 26, 2014

20.04.2015 Duelund CAST Copper/SILVER Cu-Ag

26.08.2014

Trochę czasu upłynęło od ostatniego posta.

Przed wakacjami mocno skomplikowała się moja rzeczywistość zawodowa co kompletnie uniemożliwiło mi słuchanie muzyki i myślenie o sprzęcie audio, potem przyszły upały i kiedy temperatura w mieszkaniu przekroczyła 25 stopni, osiągająca czasami 27C nie było już możliwości włączania moich grzałek GM70.

Teraz są 22 stopnie, więc zrobiły się idealne warunki do słuchania muzyki.
Zawodowo, jakoś sobie radzę, więc może warto znowu powrócić do zapomnianych blogowych aktywności.

Rzeczywistość audio sama przypomniała o sobie, kiedy wczoraj niespodziewanie przyszła nieoczekiwana zupełnie paczka z....Danii!

W środku pierwsze na świecie kondensatory 0.47uF/630V Duelund CAST COPPER-SILVER, czyli wersja hybrydowa!

Nie było to do końca spodziewane, bo były zamawiane w maju, potem nie zapłaciłem za nie z powodów zawirowań  i niepewności zawodowych i sądziłem, że wszystko rozeszło się po kościach, a kondensatory przyszły mimo braku przelewu....i nie pozostało mi nic innego jak za nie zapłacić. To taka delikatna presja producenta i niebywałe (w Polsce) zaufanie.

29.08.2014

Kondensatory już we wzmacniaczu. Podmieniły V-CAP CuTF. Pierwsze 10 minut to lekkie bagno. Potem czuć nadal pewne rozwarstwienie dźwięku. Widać spowolnienie i lekkie zabagnienie, ale jednocześnie czuć trochę srebrną część kondensatora w wysokich tonach. Na razie po dwóch wieczorach, V-CAP oferował więcej detalu, szybkości i klarowności przy pewnej twardości przy źródle cyfrowym, natomiast idealnie pasował charakterem do gramofonu.
Coś będzie można jednak powiedzieć dopiero po ok 30 godzinach grania.

Podłączenie zgodnie z sugestią producenta, czyli srebrna część na wejście i zewnętrzna miedziana część na wyjście. Chyba je zamienię miejscami, bo doświadczenie wskazuje, że to co na końcu toru bardziej wpływa na brzmienie.

08.09.2014

Myślę, że mam ponad 30 godzin aktywnego słuchania nowych kondensatorów za sobą. Czasem mi si podoba, czasem nie. Wysokie tony są dość dźwięczne, ale nieco delikatne. Cały czas mam wrażenie spowolnienia dźwięku co nie przeszkadza w klasyce ale przy muzyce bardziej rozrywkowej, jak Cesaria Evora, już przeszkadza. Przełączyłem wczoraj na V-CAP CuTF i wrażenie spowolnienia zniknęło. Dźwięk stał się bardziej płaski, głosy mniej namacalne, ale mikro detal w całym pasmie lepszy.

Istnieje pokusa szybkich wrażeń i emocjonalnych postów, ale tutaj, przy takiej cenie części, lepiej poczekać, więc to nie koniec poszukiwań. Pozostało odwrócenie kolejności podłączeń kondensatora hybrydowego i próby na wyjściu DACa.

09.09.2014

Po jednym dniu na V-CAP CuTF wróciłem znowu do hybrydowego Duelunda, ale tym razem w układzie najpierw miedziane wyprowadzenie, potem srebrne. Nie wiem jak obydwa kondensatory są w środku połączone. Skoro są wyprowadzenia hybrydowe, można sądzić, że szeregowo, ale to trochę nie ma sensu ekonomicznego, bo pojemności muszą być dwukrotnie większe niż wartość nominalna. Skoro są równolegle, nie powinno mieć wielkiego znaczenia jak się je podłączy, poza zwróceniem uwagi na folię wewnętrzną i zewnętrzną okładek kondensatora.
Brzmieniowo, pierwsze wrażenie jest lepsze w takim ustawieniu, choć nie jest to zgodne z zaleceniami producenta.
Myślę, że powoli można coś już powiedzieć o tym kondensatorze. Mam za sobą ok kilkunastu włączeń sprzętu na kilka godzin, więc myślę, ze 80% wygrzewania mam za sobą. Odnoszę się do ustawienia, miedziane wyprowadzenie na przód, srebrne na wyjście (niska impedancja).
Porównanie dotyczy wygrzanego V-CAP CuTF 0.33uF, vs Duelund Cu-Ag 0.47uF. Do masy za kondensatorem jest dławik siatkowy bocznikowany tantalowym rezystorem Shinkoh 47k.

Duelund CAST AG-Cu ma brzmienie bardzo analogowe, "cywilizowane", ograniczne i delikatne. Długo wybrzmiewa. Idealne do muzyki dawnej, kameralnej, głosów. Doskonałe do źródeł cyfrowych, szczególnie tych bardzo analitycznych, detalicznych, nieco twardych.
Wysokie tony są detaliczne, otwarte, subtelne, pełen niuansów.
Gdzie są słabe strony?
Generalnie PRAT, czyli ostrzejsza, dynamiczna muzyka brzmi czasem zbyt analogowo. Brakuje zadziorności, brakuje ostrego szarpnięcia. V-CAP jest trochę bardziej homogeniczny, zintegrowany. Jest także bardziej płaski, nieco dwuwymiarowy. Lepiej V-CAP CuTF pasuje mi do gramofonu, który ma wystarczająco dużo analogowości i nie wymaga dalszej humanizacji brzmienia. Do tego, kiedy w systemie jest dużo lamp, nie ma potrzeby dalszego "rozmiękczania" brzmienia. W systemach tranzystorowych, jasno brzmiących głośnikach i przy źródłach cyfrowych, Duelund wydaje się znacznie lepszym wyborem. Wiele zależy też od rodzaju muzyki jakiej słuchamy. Do klasyki Duelund może być lepszy.
Nie mogę jednoznacznie stwierdzić czy bardziej mi pasuje miedź na teflonie czy miedź ze srebrem w oleju. To jest kolejny element tunnigowy systemu, jak kable. Trzeba go dopasować do systemu.

19.09.2014

Wystarczy. Duelaund Cast hybrid AG/CU przetestowany!

Najpierw było 50-60 godzin we wzmacniaczu, w różnych ustawieniach kierunkowych, potem powrót do V-CAP CuTF, potem próba na wyjściu DACa lampowego Audio Note i podmiena Duelunda Cast Cu. Mam więc porównanie w różnych rolach i urządzeniach i pomiędzy nim a miedzinaym V-Capem i Duelundem.

Nie ma co mówić o brzmieniu tego kondensatora bez wygrzewania go minimum 50-60 godzin. Do tego czasu brzmienie jest słabe, powściągliwe, lekko zamulone i dziwne.
Potem się stabilizuje i otwiera.

1. Duelund AG-Cu vs. V-CAP CuTF we wzmacniaczu mocy, pomiędzy stopniami lampowymi.

Duelund brzmi drożej. Dźwięk jest rozłożony na wiele składowych, separuje instrumenty. Scena dźwiękowa jest głęboka. Wysokie tony są miło dźwięczne, bardzo subtelne, delikatne. Idealnie brzmi w muzyce klasycznej, kameralnej. Muzyka płynie, stąpa. Bass jest bardzo głęboki, majestatyczny

V-CAP powoduje, że obraz muzyczny się spłaszcza. Brzmi trochę jak głośnik szerokopasmowy. Przekaz muzyczny jest niezwykle spójny, zwarty. Skraje pasma są obecne ale nie zaznaczone. Więcej bum bum, dynamiki, zadziorności.  Scena muzyczna bardziej przesuwa się do przodu. Ton jest twardszy, ostrzejszy. Dobrze to pasuje charakterem do dobrego gramofonu. Mniej do kompaktu, który z natury jest zwykle bezemocjonalny. Taki jest V-CAP. Do rifów gitarowch, ostrych szarpnięć strun V-Cap jest idealny. Wprowadza napięcie. Duelund jest troche jak przelewający się gęsty złoty płyn skrzący się niuansami.

2. Duelund Cast AG-Cu vs. Duelund CAST Cu na wyjściu DACa lampowego

Podmiana 1:1. Wersja hybrydowa brzmi po prostu lepiej. Ma więcej niuansów, detalu. Charakter podobny, ale jednak srebro wprowadza dodatkowe mikro-niuanse. Głębokie, miłe, subtelne brzmienie. Jednoznacznie na TAK w stosunku do wersji czysto miedzianej.

Wnioski:

We wzmacniaczu mocy zostaje V-CAP CuTF. Spowodowane jest to także jego odpornością na wysokie temperatury tam panujące.
Hybrydowy Duelund Cu-Ag zostaje w DACu.

22.09.2014

Coraz bardziej podoba mi się Cu-Ag w Dacu. Trochę dziwne są wysokie tony, minimalnie oderwane od reszty i specyficznie akcentowane. Sugeruje to, że konstrukcja tego hybrydowego kondensatora to raczej srebrny bocznik, przypuszczalnie 1/10 pojemności miedzianej części niż coś w stylu 1:1, czyli 2x 0.22uF. Przypuszczam więc, że mamy 0.047uF Ag+ 0.42uF Cu. Sugeruje to również cena, bardziej zbliżona do wersji miedzianej niż srebrnej. Srebro ostro tanieje, więc może i cena końcowego produktu pójdzie za tym trendem....marzenie ściętej głowy...:-)

20.04.2015

Wiele się wyjaśniło. Duelund oferuje teraz część srebrną hybrydowego kondensatora osobno, jako 0.01uF, czyli jednak jest to bocznik. W moim przypadku mamy więc 0.46uF Cu+ 0.01uF Ag=0.47uF Ag/Cu, czyli mniej więcej stosunek pojemności 1:50, więc typowy bocznik.

Kondensator znalazł swoje miejsce we wzmacniaczu GM70 podmieniając interstage 1:1 na rdzeniu finemet.

Monday, May 12, 2014

07.09.2015 Voicing audio....system ma mówić zrozumiałym dla mnie językiem


Nie ma komponentu toru dźwiękowego, który byłby obojętny brzmieniowo.

Ci, którzy nie dotknęli DIY, są skazani na drogie wymiany całych komponentów czy łączników pomiędzy nimi.
Ci którzy dotknęli mordęgi i piękna zmian komponentów, mają możliwość wpływania na dźwięk w sposób bardziej budżetowy, choć nie tani.

Poczynając od końcowego, ale chyba najważniejszego komponentu - głośników, mamy możliwość zmiany brzmienia bezkosztowo - poprzez zmianę ustawienia głośników.
Tutaj mamy ogromne pole do popisu. Dostawienie do ściany wzmacnia bas, szczególnie jak mamy z tyłu otwór bas reflex, ale pogarsza scenę dźwiękowa. Czasami przekręcenie głośników do słuchacza wpływa pozytywnie na brzmienie.
Niewielkim kosztem można zmienić wytłumienie obudowy. Mamy do wyboru wiele materiałów.
Można zmieniać podstawki głośnikowe jeżeli je stosujemy. Zmiana wysokości wpływa na równowagę pasma, dociążenie i wytłumienie poprawia stereofonię i definicję basu.
Wymiana komponentów zwrotnicy, bez zmiany schematu potrafi przynieść radykalną poprawę jakości tonu. Rezystory, cewki, kondensatory - każdy z tych elementów wpływa na na brzmienie. Kondensatory papierowo-olejowe dadzą nam cieplejszy i pełniejszy środek pasma, lepsze głosy, pełniejszą barwę, ale kosztem przezroczystości i dynamiki. Lepsze rezystory dadzą dźwięk bardziej neutralny, czysty. Lepsze cewki zwiększą przezroczystość brzmienia.
Wybór rodzaju elementów jest ogromny.
Mam dobre doświadczenia z rezystorami węglowymi Duelunda (natabene zrobione są z wkładów grafitowych), niezłe są Millsy MRA12, choć nie tak neutralne jak Duelundy. Pojawiły sie polskie Pathaudio. Dobrze sprawdziły się w zwrotnicach kondensatory Mundorf Silver-oil.

Kabel głośnikowy to osobna historia. Między bajki można włożyć opowieści technokratów (poniekąd sam się do nich zaliczam) o zerowym wpływie kabli na brzmienie.

Wiele lat grałem na srebrnych Audio Note, modele SP i Spe. Ich LITZ'owa konstrukcja daje brzmienie bardzo harmoniczne, ale kosztem pewnych problemów dynamicznych. Podobała mi się srebrzystość brzmienia, szczególnie wysokich tonów. Ten kabel pasuje do głośników analitycznych. Nie do końca sprawdza się np. w dość ciepłych Tannoyach Dual Concentric. Wydawałoby się, że srebro rozjaśni ich dość ciepłą barwę. Oczywiście mam na myśli modele na magnesach Alnico a nie ferrytowych, które potrafią ciąć uszy krzykliwym brzmieniem. Tak się jednak nie stało. Wpływ konstrukcji LITZ jest większy niż sam materiał przewodnika. Duży masywny Tannoy, preferuje bardziej kable szybkie i jaśniejsze, przynajmniej w stosunku do Litzy Audio Note. Oryginalnym okablowaniem jest Van den Hul i np. słynny i dość stary THE WIND, sprawdzał się dobrze. Brzmienie jest zrównoważone i dość twardawe i to świetnie było w stanie rozruszać wielką membranę.

Trudno jest mówić o brzmieniu kabli w oderwaniu od pracy z konkretnym głośnikiem i wzmacniaczem. Kabel jest rodzajem filtra, dającego ostateczny szlif brzmieniu. Jeżeli wzmacniacz brzmi jasno i ostro i podobnie graja głośniki, kabel o pełnym i ciemniejszym brzmieniu będzie właściwym wyborem. Jeżeli nawet mamy głośniki dość neutralne i podobny kabel LITZ a wzmacniacz tnie uszy, może się okazać, że musimy szukać rozwiązania w cieplejszym źródle sygnału.

Voicing dotyczy strojenia całego toru muzycznego. Każdy komponent i każdy kabel ma znaczenie!

U mnie ostatnio zostały kable miedziane Audio Note KONDO KSL-SPC DUAL.
Inaczej niż dawniej, są dwa skręcone kable SPc ze wspólnym pojedynczym terminalem:



Kiedy testowałem u siebie kabel pojedynczy KONDO SPC, nie byłem pod wrażeniem. Brakowało mu subtelności wysokich tonów srebrnych wersji. Bas dominował, środek pasma był przeciętny. Firmowo przygotowany, skręcony, podwójny kabel SPC pokazał wielką swobodę brzemienia, gruby, pełny ton i doskonałe wysokie tony. Nie zestawiał bym go np. z Tannoyem na ALNICO, ale do jaśniejszych i bardzo dokładnych systemów może być zbawieniem.

Podobny i znaczy wpływ na brzmienie mają kable połączeniowe, interkonekty. Po wielu próbach przywiązałem się do KONDO KSL-LP.

Resztę elementów elektronicznych łączą już te same prawa upgrade-ów - czyli kondensatory i rezystory. Nie mówię teraz o poważnych modyfikacjach, typu zmiany rodzaju lamp, punktów pracy, zasilania itp, lecz zmiany samych komponentów 1:1.

W co może trudno uwierzyć, ale rodzaj rezystora ma podobny wpływ na brzmienie jak kondensator.
Zwykle wymienia się kondensatory sygnałowe czy elektrolityczne zapominając o rezystorach.

Dla mnie ZAWSZE kondensator sygnałowy musi by rozpatrywany w parze z rodzajem występującego w torze sygnałowym rezystora!

Najlepsze rezultaty daje łączenie "ciepłego" rezystora z "zimnym" kondensatorem lub na odwrót.

Przykłady:

Kondensator V-CAP TFTF - szczegółowy, nieco zbyt spięty, wyraźnie zarysowane wysokie tony, nieco ciemny środek pasma. Dynamiczny.


Do niego idealnie pasuje rezystor tantalowy Shinkoh. Shinkoh ma słodki dźwięk, nieco zaokrąglony ale taneczny bas i dość słodką ale dźwięczną górę pasma.
Zestawienie ich daje świetne bogate i dynamiczne brzmienie.



Zestawienie Shinkoh z V-CAP CuTF i Duelundem Cu CAST da nadal dobrze brzmienie, ale już idące w kierunku muzyki klasycznej. Szczególnie dotyczy to V-CAP CuTF, który jest bardzo neutralnie brzmiącym kondensatorem, szybkim, ale wysokie tony są dla mnie nieco zbyt neutralne, czasem odrobinę schowane. Duelund ma dźwięk nieco bogatszy niż CuTF, ale z odrobinę poluzowanym dołem pasma, nieco mniej detalu w środku pasma, dźwiękiem przesuniętym bliżej słuchacza, ale lepszą i bardziej dźwięczną niż CuTF górą pasma. Duelund+Shinkoh daje doskonałe rezultaty, choć bardziej w stylu klasyki niż heavy metalu.



Co z odwrotnym zestawieniem?




Vishay Z-foil/ TX2575 jest kontrowersyjnym rezystorem. Pierwsze przymiarki do instalowania go w DAC, przyniosły ból zębów. Wygrzewanie go może być bolesnym przeżyciem. Jeden rezystor w torze potrafi obrzydzić słuchanie muzyki na tygodnie. Trzeba bardzo uważać. Są jednak miejsca gdzie brzmi dobrze - np w regulacji głośności. Ustawienie go jako pierwszy rezystor w shuntowym dzielniku napięcia w attenuatorze daje dobre rezultaty. Zwykle jest to więc 100k-200k.

Kolejne dobre miejsce to korekcja RIAA. Niezwykle małe zniekształcenia i szumy własne, ogromna precyzja brzmienia, dobrze korespondują z delikatnym i miękkim analogiem i niesłychanie małymi sygnałami. Polecam próby w katodach lamp wzmacniających sygnał MM/MC oraz na 47k na wejsciu przedwzmacniacza gramofonowego. Zestawienie go z V-CAP TFTF może przyprawić o zgrzytanie zębów. Trzeba być ostrożnym. Szokujące rezultaty może dać zestawienie go kondensatorami papierowo-olejowymi z folia miedzianą jak Duelund Cu CAST czy Audio Note Cu PIO.



Obecnie nie są już produkowane przez Audio Note kondensatory PIO, lecz nowa wersja jest z folia mylarową. Okazuje się, że AN PIO nie były zbyt trwałe. Olej lubił wyciekać, szczególnie pod wpływem wysokiej temperatury. Nowsza wersja jest bardziej niezawodna. Podobno brzmi lepiej i dźwięk jest bardziej otwarty. Nie wiem. Stara brzmi doskonale w ramach ograniczeń o których wspomniałem. Mam ciągle sporo ich działających. Srebrna wersja z folia mylarową mnie nie zachwyciła. Była dziwna, przenikliwa....nie byłem w stanie jej polubić. Jaka jest miedziana wersja mylarowa?
Update:
Mylarowa wersja miedziana jest dobra. W pewnych miejscach nawet bardzo dobra, jak w korekcji RIAA jako kondensator międzystopniowy, nie jako kondensator korekcyjny. Potrzebują trochę czasu na otwarcie dźwięku. Dźwięczny pełny ton. Dobry do klasyki i jazzu.

Duelund CU CAST jest chyba pierwszym kondensatorem PIO, który zachowuje cechy typowe dla PIO, czy bogactwo brzmienia, dźwięczny ton, naturalne wybrzmiewanie z szybkością i dynamiką "plastikowych" kondensatorów. Audio Note Cu PIO jest zdecydowanie bardziej tradycyjnym brzmieniowo komponentem PIO. Dźwięk jest jakby zawieszony syropie, nieco spowolniony, majestatyczny, dobrze dociążony, niesłychanie piękne głosy i bardzo dźwięczny ton. Mniej słychać drobnego detalu, jakby gdzieś się utopił w oleju, ale np. mimo obiektywnie mniejszej ilości wysokich tonów, jak już się pojawiają to mają piękne, pełne metaliczne wybrzmiewanie, jak czysty dzwoneczek w który uderzamy. "Plastikowe" kondensatory może mają więcej wysokich tonów ale ich charakter często jest krótkim syczeniem lub przesypywanie piasku.
Czytałem kiedyś, że wynika to z rezonansu kondensatora, tak ładnie wytłumionego w kondensatorach PIO.
Kiedy zestawimy magiczne brzmienie PIO z rezystorem Z-Foil możemy dostać piękna mieszankę, szczególnie ujawniająca się w kameralistyce.
Trzeba jak zwykle uważać na powielanie charakteru kondensatora przy jego wielokrotnym stosowaniu. Lepiej mieszać go z V-CAPem niż dawać w kilku miejscach ten sam Duelund.

Takie zabiegi musimy wykonać wszędzie tam, gdzie mamy wyeksponowane kondensatory sygnałowe, czyli praktycznie we wszystkich urządzeniach lampowych. Pamiętajmy, że najbardziej jest "słyszalny" ostatni kondensator danego toru w urządzeniu.

W układach lampowych najbardziej słychać rezystory katodowe lamp, nawet te bocznikowane kondensatorem oraz grid stoppery siatkowe i rezystory uziemiające siatkę lampy w autobiasie.

Co z elektrolitami?




Dla mnie jest tylko jeden wybór. Próbowałem wielu: ELNA CERAFINE, SILMIC, Rubycon Z itp. ale liczy się tylko Black Gate N, NX, VK, WKZ, WK, NH. W katody lamp tylko N i NX.

Wiem, cena i dostępność, ale proszę poszukać. Bywają.....

Inne rezystory jakich próbowałem:

-TKD - martwe tranzystorowe brzmienie. Nijakie
-Węglowe Rikeny - Trudne do dostania. Nieco ocieplone, wyrównane brzmienie. Brak klarowności shinkoh, ale krok w dobrą stronę.
-Węglowy TAKMAN - neutralne, dość czyste, muzykalne, ale nijakie i brak "oddechu" w basie. Dobre zestawienie z Z-foil w attenuatorach.
-Tantalowe Audio Note. Wiele cech tantalowych Shinkoh, ale bez ich jakości wysokich tonów.

To co napisałem to są moje WRAŻENIA.
Istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że wielu się z moimi ocenami nie zgodzi.
Nie ma tutaj obiektywizmu. Są tylko preferencje kształtowane przez rodzaj słuchanej muzyki, osłuchanie, dostęp do konkretnego sprzętu, ograniczenia finansowe itp....


25.09.2014

Czasem dzwonią i piszą do mnie różni Audio-zapaleńcy (inną kwestią jest to czy powinni to robić, czy nie, bo są mniej inwazyjne metody jak np. komentarz pod tekstem itp.) i zadają różne pytania dotyczące moich doświadczeń i rekomendacji. Czasem jednak nie wiem co odpowiedzieć, kiedy ktoś pyta:

"Czy rezystor XYZ jest dobry do attenuatora?"

Nie wiem co odpowiedzieć, bo pytanie powinno być postawione inaczej:

"Mam taki tor dźwiękowy. Słucham takiej muzyki. Brakuje mi w brzmieniu tego czy tamtego. Chciałbym je nieco ochłodzić/ocieplić/przyspieszyć/..../. Mam taki budżet i potrzebuję rekomendacji co do rezystora, kondensatora czy innej modyfikacji konkretnego elementu"

Każdy komponent jest jak filtr, przesuwający brzmienie w określonym kierunku. Bardzo mało jest elementów jednoznacznie dobrych i pasujących do wszystkiego.  Nawet tak dobry rezystor jak Shinkoh może nie wszystkim pasować.

Wielu poszukuje drogi na skróty. Boi się ryzyka i chce je przenieść na innych.

Jeżeli szukacie pomocy, musicie dać coś z siebie, więcej informacji i oczekiwań co do rezultatu, kierunku zmian...


20.04.2015

W czasie ostatnich zmian w torze, modyfikacji korekcji RIAA czy zmian w DACu, pojawił się kolejny aspekt voicingu toru sygnałowego - Rozgrzewanie się sprzętu.

Zwykle, włączam sprzęt audio po pracy, na parę godzin. Kiedy jednak przychodzi weekend, poza wzmacniaczem, DAC, czy przedwzmacniacz są włączone od rana do wieczora. Okazuje się, że panująca np. w przedwzmacniczu temperatura ok 50 stopni C nie jest bez znaczenia dla brzmienia całości. Pod koniec dnia, całe brzmienie, podobnie jak fizyczny sprzęt, zaczyna się rozgrzewać, ocieplać i brzmieć inaczej, cieplej. Brzmienie się pogrubia, osadza, trochę giną wysokie tony i kontury. Głosy stają się bardziej "lampowe", pełniejsze, ale całość zbyt zamulona.
Mamy więc dylemat, pod jakie słuchanie dobierać komponenty?
Klasyczne świetne rezystory jak tanatalowe shinkoh o pełnym tonie, relaksie, zaczynają nieco zamulać brzmienie. W wielu miejscach, muszę dobierać "chłodniej" brzmiące Vishay z-foil, żeby zachować klarowność i konturowość. To samo dotyczy kondensatorów. Papierowo-olejowe, brzmiące niezwykle bogato, po dobrym rozgrzaniu sprzętu, zaczynają spowalniać i przegrzewać brzmienie.
Mamy więc ciągłą zabawę....

9.06.2015

Ciekawe zestawienie kondensatorów sygnałowych zamieścił Lukasz Fikus:

http://www.lampizator.eu/Fikus/CAPACITORS.html


Trzy z nich sam wielokrotnie testowałem.
Uważam, że V-CAP CuTF foil jest znacznie lepszy od Jupitera copper foil i tak to wyszło na załączonym obrazku, choć trudno mi się zgodzić z oceną środka pasma i basu.

Środek pasma w V-cap jest wg. mnie lepszy po wygrzaniu. Jest chłodniejszy ale bardzo neutralny. Jupiter jest ocieplony i zamglony. Bas w V-cap jest bardzo dobry, dokładny, dynamiczny i zwarty. W jupiterze jest dość płytki, nieco powierzchowny. W Duelundzie bas jest głęboki ale spowolniony i nieco rozlany. Góra pasma w Jupiterze jest wyraźna i nieco dominująca ale brak jest czystości i wyrazistości. Jedyną wadą V-cap Cu foil jest to, że w źle zrównoważonych systemach środek pasma może być nieco płaski, np. w stosunku do Duelunda. Duelund ma dobry środek, głęboki, ale czasem brzmienie może być zbyt ciepłe.

19.06.2015

Kolejne testy, porażki, sukcesy brzmieniowe mogę właściwie po 10 latach podsumować w prostym zaleceniu: kondensatory i rezystory zmieniają brzmienie w bardzo podobnym stopniu. Jeżeli dajemy bogato brzmiący nieco spowolniony i pogrubiony kondensator, musimy dać detaliczny i raczej chłodno brzmiący rezystor i odwrotnie.

Idealne potwierdzone, wygrzane zestawienia to:

kondensator V-CAP CuTF+ rezystor Shinkoh
kondensator Duelund Cu PIO CAST+rezystor Vishay Z-foil/ TX2575

Na grid stoppery dobrze pasuje Shinkoh. Jest klarowy i neutralny.

Oczywiście rezystory to katodowe do lamp i siatkowe do masy. Anodowe mają mniejsze znaczenie.

Wielki test rezystorów:-)
http://diytriode.blogspot.com/2015/09/1092015-weglowe-rezystory-w-audio.html

Tuesday, May 6, 2014

Wzmacniacz GM70 LCLC zamiast CLCLC? 28.05

Jak wspomniałem wielokrotnie moje monoblocki lampowe korzystają ze zdecydowanie mało ekonomicznego i starego rozwiązania, czyli pasywnego filtrowania B+ przy pomocy filtrów LC.

To niezawodne rozwiązanie, ale bardzo drogie, ciężkie, zajmujące dużo miejsca.

Wybór mostków prostowniczych hybrydowych był podyktowany po pierwsze chęcią uproszczenia konstrukcji traf zasilających, co szczególnie ważne przy wysokim napięciu na lampie GM70 (lepiej i bezpieczniej mieć 0-770 VAC niż 770-0-770) oraz zastosowania wszystkich dobrodziejstw prostownika lampowego (mniej szumów przełączających diod, wolny start, przyjemniejsze brzmienie).

Popularny filtr PI, czyli CLC ma jednak swoje wady. Jest efektywny napięciowo, ale bardzo obciąża transformator zasilający, o prawie połowę obniżając jego moc w relacji do wielkości zastosowanego rdzenia to jeszcze takie rozwiązanie po prostu brzmi gorzej niż obciążanie zasilania dławikiem, czyli LC.

Obciążanie dławikiem ma niestety wady. Potencjalne oscylacje przy włączaniu i wyłączaniu, niska efektywność napięciowa a i kilka zasad wymuszających stosowanie minimalnych prądów i indukcyjności pierwszego dławika.

Lcrit = Vdc / Ima


Minimalna/ krytyczna indukcyjność pierwszego dławika Lcrit= Vdc po prostowaniu/ prąd B+ w mA.


Dla GM70 przy 1150V AC i LCLC dla pod obciążeniem 120mA dostaniemy ok 950V DC.


Lcrit=950V/120mA=7.6H - taki jest wymagany minimalny dławik...czyli bezpiecznie 10H.


Przy niższym napięciu do lampy EML20B, potrzebujemy przed prostowaniem ok 550V AC przy LCLC, po prostowaniu pod obciążeniem 35mA będziemy mieli ok 470V DC, czyli:


Lcrit=470V DC/ 35mA=13.4H - musimy zastosować dławik minimum 15H. Zastosuję dławik 20H.


Kolejny problem to wytrzymanie tętnień AC na pierwszym dławiku. Przekroczenie maks. dopuszczalnego napięcia spowoduje intensywne brumienie/ bzyczenie i niewykluczone uszkodzenie dławika z powodu wibracji cewek.


Dobry producent dławików poza specyfikacją indukcyjności i nominalnego prądu podaje też max. ripple w AC. Dla dławików Lundahla jest to zwykle ok 400VAC RMS.


Niestety w przypadku GM70 to nie wystarcza. Symulacja w PSU DESIGNER 




Jak widać, V(L1), pierwszy dławik wymaga min. 500V RMS ripple, więc żaden standardowy dławik Lundahla nie da rady.

Udało mi się jednak wydobyć od Per Landahla informacje o dławiku, który nie wszedł do masowej produkcji model LL2742, który w idealnie pasującej wersji na 24H/ 175mA obsługuje aż 640V RMS tętnień.

Wadą jest dość wysokie RDC wynoszące 80ohm na cewkę czyli w sumie 160ohm. To dużo, bo LL1638 i LL1673 mają poniżej 100ohm. Jest to cena jaką się płaci za wysoki maks. ripple.


Na B+ GM70 obecnie przy CLCLC mam ok 1.5mV tętnień. Po zastosowaniu LCLC będę miał ok 15mV. Sporo więcej, ale mam nadzieję, że lepszy dźwięk to wynagrodzi.
Jak widać pierwsze 24H zdecydowanie przekraczają wymaganie min. 7.6H.

Aktualizacja 8.05
Po dławikach znoszących wysokie tętnienia w układzie LCLC, czas na zamówienie nowych transformatorów. Pomysłem jest taki, żeby miały one poza większym napięciem B+ także odczep standardowy do układu CLCLC, gdyby cały projekt nie wypalił.

Wysłałem specyfikację do sprawdzonej firmy nawijającej trafa.

Oto specyfikacja:

1. Transformator pierwszy do GM70, dwie identyczne sztuki.
Uzwojenie pierwotne: 0-220V-230V-240V - dostosowanie dokładne napięć wyliczonych teoretycznie
Uzwojenia wtórne (liczone pod 0-230V na pierwotnym)
0-770V(odczep)-1160V,  220mA. Wyprowadzenie 80cm, dodatkowo w koszulkach olejowych, ekran elektrostatyczny z wyprowadzeniem 80cm
0-100V, 100mA. Wyprowadzenie 80cm, ekran elektrostatyczny z wyprowadzeniem 80cm - pod ew. Fixed bias.
0-5V, 5A, Wyprowadzenie 80cm- Lampa prostownicza

2. Transformator drugi do EML20B, dwie identyczne sztuki.
Uzwojenie pierwotne: 0-220V-230V-240V.
Uzwojenia wtórne (liczone pod 0-230 V na pierwotnym)
0- 390V(odczep)-550V, 100mA. Wyprowadzenie 80cm, dodatkowo w koszulkach olejowych, ekran elektrostatyczny z wyprowadzeniem 80cm
0-5V, 3A, Wyprowadzenie 80cm- Lampa prostownicza
0-6.3V, 2A, Wyprowadzenie 80cm - grzanie EML20B, układ TentLabs


Aktualizacja 28.05.2014

Pierwszy krok wykonany!
Przyszły dławiki Lundahla do wysokiego napięcia do GM70, radzące sobie z dużymi tętnieniami LCLC, 24H 175mA.